piątek, 4 kwietnia, 2025

Sądowe polowanie na Trumpa prowadzi go do Białego Domu

Marek Bober

Jeżeli wiec polityczny gromadzi 100 tys. ludzi, to mamy do czynienia z dużą sprawą. Tak się stało w sobotę 11 maja, w Wildwood w stanie New Jersey. Bohater był jeden: entuzjastycznie przyjmowany Donald Trump. Toczący się od kilku tygodni w Nowym Jorku proces sądowy uniemożliwia mu prowadzenie normalnej kampanii wyborczej; mało tego – stronniczy sędzia zakazał mu w dniach procesowych opuszczania miasta.

Do tego procesu, jak przyznaje wielu prawników i prokuratorów, nie powinno w ogóle dojść. Byłemu prezydentowi zarzuca się, że zapłacił w 2016 r. Stormy Daniels, aktorce filmów porno, 130 tys. dol. za milczenie w sprawie rzekomej relacji intymnej w 2006 r. Pieniądze miały pochodzić z funduszu wyborczego a nie prywatnego. To posłużyło do stworzenia 34 zarzutów kryminalnych, za co grozi także więzienie, bagatela – od czterech do 74 lat.

– Jestem niewinny – mówi cały czas Trump. – To polityczne polowanie na czarownice.

Chce wygrać New Jersey

– Jak dzisiaj widać, poszerzamy mapę wyborczą, ponieważ oficjalnie będziemy walczyć w New Jersey – powiedział. – I zamierzamy wygrać stan New Jersey

Od pewnego czasu Trump zapowiada, że chce powalczyć w stanach tradycyjnie zdominowanych przez Partię Demokratyczną. Mówi o Nowym Jorku i New Jersey. W tym pierwszym stanie ostatnim republikańskim kandydatem, który wygrał wybory, był Ronald Reagan w 1984 r., w tym drugim – George Bush senior w 1988. 

Na gigantycznym wiecu Trump wiedział, co mówić. Według najnowszego sondażu Financial Times-Michigan Ross, aż 80 proc. zarejestrowanych wyborców uważa rosnące ceny za jeden z największych problemów, uznając jednocześnie, iż republikański kandydat na prezydenta lepiej poradziłby sobie z ekonomią. W tym przypadku Trump ma aż 43 proc. poparcia, Biden zaledwie 35 proc. Z drugiej strony, tylko 28 proc. wyborców twierdzi, że Biden pomógł gospodarce, przy czym aż 58 proc. wyraża dezaprobatę wobec stanu gospodarki.

„Wyniki sondażu, które pojawiły się niecałe sześć miesięcy przed listopadowymi wyborami prezydenckimi, sugerują, że wyborcy w dalszym ciągu obwiniają Bidena za wysokie ceny konsumenckie, takie jak te za benzynę i żywność, nie przypisując mu uznania za rozwój gospodarczy i silny rynek pracy” – czytamy w analizie sondażu.

Wina Bidena

Trump wyszydzał „Bidenflację”, która spowodowała wzrost cen wszystkiego, łącznie z hot dogami z New Jersey na promenadzie, których próbował przed wystąpieniem na scenie. – Cena hot dogów wzrosła o 22 proc., kurczaków o 32 proc., a hamburgerów o 37 proc. Dlatego zjadłem hot doga. Jajka zdrożały o 50 proc., benzyna o 50 proc., bekon o 79 proc. Dlatego nie jem już bekonu. Jest za drogi. Trumpa na jedzenie bekonu na pewno stać, ale wysokie ceny żywności nie podobają się wielu Amerykanom i są jednym z głównych tematów kampanii wyborczej.

– Żadna rzecz nie jest tańsza. Nie ma ani jednej rzeczy, która byłaby tańsza – mówił. – Wybór dla New Jersey i Pensylwanii jest prosty, jeśli chcecie niższych kosztów, wyższych dochodów i większej liczby weekendów na plaży, ludzie powinni głosować na mnie w listopadzie. Dodał, że Biden „chce masowo podnieść podatki dochodowe”, lecz gdy on dojdzie do władzy, zapewni dużą ich obniżkę. 

Obiecał ponadto, że powstrzyma „szaleństwo wydatków Bidena”, „nowe zielone oszustwo” i „inflacyjną spiralę śmierci”. Dodał, że jeśli przegra wybory, nastąpi krach jak w 1929 r., który niechlubnie zapoczątkował Wielki Kryzys. Obwinił również Bidena za „wypuszczenie energii spod kontroli” i wzrost cen ropy do 100 dol. za baryłkę, co przyniosło Rosji fortunę i pomogło finansować wojnę Władimira Putina z Ukrainą. 

– Pierwszego dnia wyrzucimy Bidenomics i przywrócimy MAGAnomics – powiedział. – Zamierzamy przywrócić produkcję, turystykę i inne gałęzie przemysłu do New Jersey w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziano.

W tym samym czasie, 30 kilometrów przez zatokę Deleware, Biden przybył do swojego domu i odpoczywał na plaży Rehoboth. Dociekliwi wyliczyli, że w ub. roku Biden spędził 40 proc. swojej prezydentury na wakacjach i wypoczynku, w porównaniu do Trumpa, który podobno spędzał 26 proc. czasu poza Waszyngtonem, kiedy sprawował urząd.

Chwilowo lepiej

Po wygłoszonym na początku marca orędziu o stanie państwa słupki sondażowe Bidena nieco się poprawiły. Ale tylko na chwilę. Jak wynika z ostatniego sondażu New York Times/Siena/Philadelphia Inquirer, Trump utrzymuje silną pozycję wśród wyborców ze stanów wahadłowych i poczynił duże postępy wśród wyborców pochodzenia latynoskiego, czarnoskórego i młodych. Były prezydent prowadzi (i to znacznie, poza marginesem błędu statystycznego) w Arizonie, Georgii, Michigan, Nevadzie i Pensylwanii, przegrywa minimalnie w Wisconsin. Co ciekawe, Trump jest zwycięzcą listopadowych wyborów w badaniu Economist/YouGov. Tak twierdzi 43 proc. pytanych, na Bidena stawia tylko 33 proc.

Przewidywał to choćby Chris Cuomo, brat byłego gubernatora stanu Nowy Jorku Andrew Cuomo, znany z lewicowo-liberalnych przekonań, który nie wierzy w zwycięstwo Bidena. Ten były dziennikarz telewizji CNN, a obecnie NewsNation, po wysłuchaniu orędzia o stanie państwa uznał, że Biały Dom będzie miał nowego-starego gospodarza. – Ten facet wygra – powiedział Cuomo, odnosząc się do Trumpa. – Nigdy wcześniej nie widziałem ludzi stojących za kimś tak twardo. Nigdy wcześniej nie byłem na takich wiecach. Nawet Obama nie organizował takich wieców.

Uderzyć procesami

Procesy sądowe wytoczone Trumpowi mają kilka celów, z jednym zasadniczym – mają pomóc demokratom i Bidenowi wygrać wybory. Mają między innymi uderzać w konkurenta finansowo. W procesie o fałszowanie dokumentacji biznesowej i zawyżanie wartości swoich firm, aby otrzymać pożyczki i ubezpieczenia, były prezydent został skazany na karę finansową i czasowy zakaz prowadzenia działalności finansowej w Nowym Jorku. I choć zasądzonej kwoty 450 mln dol na czas apelacji nie zapłacił, ale suma 165 mln nadal robi wrażenie. A koszta adwokackie z tygodnia na tydzień idą w grube miliony dolarów. 

Procesy mają uwiązać go czasowo i uniemożliwić normalne prowadzenie kampanii w terenie. To widać i dlatego wiec w New Jersey był dla niego ogromnym sukcesem.

Demokraci jednak najbardziej liczą na to, że były prezydent zostanie skazany na więzienie, choćby na krótko. Rzeczywiście, we wszystkich czterech procesach grozi mu ponad 700 lat więzienia, ale jest mało prawdopodobne, aby tak się stało. Do dwóch, z oskarżenia federalnego, o przywłaszczenie tajnych dokumentów, podważanie wyników ostatnich wyborów i wzywanie do przemocy może w ogóle nie dojść. Problem dla Bidena i demokratów w tym, że sondaże mówią inaczej niż planują.

Jak wykazały niedawne badania Telegraph/Redfield & Wilton Strategies, skazanie Trumpa w procesie karnym zwiększyłoby jego poparcie wśród wyborców stanów wahadłowych, co zaprzecza narracji, że potencjalny wyrok skazujący w jakiś sposób polepszyłby słabe sondaże Bidena. „Nasze badanie jasno pokazuje, że amerykańscy wyborcy chcą wyborów, o których zdecydują sami, a nie sądy” – powiedział dziennikowi The Telegraph Philip van Scheltinga, dyrektor ds. badań w Redfield & Wilton Strategies.

Przybywając do gmachu sądu na Manhattanie, aby rozpocząć czwarty tydzień procesu karnego, Trump potępił ingerencję w wybory. – Powinienem teraz prowadzić kampanię, zamiast siedzieć przez cały dzień w bardzo zimnym sądzie – powiedział. – To jest oskarżenie ze strony Bidena. To ingerencja w wybory na poziomie, jakiego nikt w tym kraju nigdy wcześniej nie widział. To wszystko pochodzi z Białego Domu.

Przeciętny Amerykanin chce, aby każdy był sprawiedliwie traktowany. Widzą, że tak się nie dzieje w przypadku biznesmena rodem z Nowego Jorku. I to prowadzi go powoli do Białego Domu.

Marek Bober

Najnowsze